Zadarła kiecę i poleciała. Jak zdobyć pieniądze na podróż marzeń?

„Zawsze jednak powtarzam, że oczywiście są na świecie miejsca bardziej i mniej bezpieczne, ale generalnie należy po prostu podchodzić do wszystkiego z głową. Wariaci mieszkają wszędzie. Wszędzie ludzie krzywdzą się nawzajem. Niestety” – mówi Ekovision TV Kamila Zawłocka, opolanka, podróżniczka i vlogerka.

Obserwując Cię w mediach społecznościowych, można odnieść wrażenie, że cały czas podróżujesz. Nawet w czasie pandemii przebywałaś daleko od Polski. Czy mieszkasz gdzieś na stałe?

Właściwie to chyba prawda, że cały czas podróżuję. Od mniej więcej siedmiu lat nie mieszkałam nigdzie dłużej niż kilka miesięcy. I bardzo mi z tym dobrze 😉 Ma to oczywiście plusy i minusy, ale taki tryb życia wybrałam i nie zamieniłabym go na żaden inny. Podczas pandemii wylądowałam na Karaibach. Wyjechałam na dwa miesiące i utknęłam. Zostałam siedem. Spędzałam czas ucząc się nowych rzeczy i odkrywając piękno Curacao. Tam też zaczęłam nagrywać filmy i otworzyłam kanał na YouTube. Planowałam to już od dawna, ale nigdy nie było czasu. Gdy zamknięto nas w mieszkaniach, czas nagle się znalazł. Także, mimo że oczywiście miałam wiele innych planów, które bardzo chciałam zrealizować, ostatecznie jestem wdzięczna „pani koronie” za ostatnie pół roku spędzone w tak piękny sposób.

Skąd pomysł na taki tryb życia?

Skąd pomysł? Tego się chyba nie planuje. Połowę mojej magisterki zrobiłam w Opolu, a drugą połowę w Hiszpanii i tak się chyba zaczęło. Poznałam wielu super ludzi, którzy kochają podróże. Głowa otworzyła mi się na świat. I powoli zaczęłam wierzyć w to, że tak naprawdę się da! Wcześniej sporo wyjeżdżałam, ale bardziej wakacyjnie i jedynie po Europie. Od jakiegoś czasu wiem już na pewno, że mogę wszystko. Każdy z nas może. Oczywiście rezygnując z wielu innych rzeczy i dążąc nieugięcie do realizacji marzeń.

W jaki sposób radzisz sobie w tych wszystkich egzotycznych miejscach, które odwiedzasz? Znasz język kraju do którego się wybierasz?

Mówię biegle po angielsku i po hiszpańsku. To oczywiście bardzo ułatwia podróże. Z tymi dwoma językami można dogadać się niemal wszędzie. Do tego znam podstawy włoskiego, rosyjskiego i niemieckiego. Jak muszę, to też się dogadam. Ale, oczywiście gdy trafiam w miejsca typu Myanmar (dawna Birma), czy na mało turystyczne miejsca w Indonezji, to ani jeden z tych języków nie pomoże. Wtedy zaczyna się dogadywanie na migi. I tak też się da! Byle z uśmiechem i życzliwością. Dobry telefon z dostępem do internetu też pomaga 😉

Czy podróżowanie po najodleglejszych zakątkach globu jest bezpieczne? Czy bierzesz ten aspekt po uwagę planując podróż?

Oczywiście, że biorę to pod uwagę. Ale nie tylko podróżując po najdalszych zakątkach. Myślę o tym wyjeżdżając do Włoch, czy do Grecji. Myślę też o tym wychodząc na wieczorny spacer, czy piwo ze znajomymi w Polsce. I wcale nie chodzi o to, że się boję. Bo raczej staram się wierzyć, że ludzie wokół są w porządku. Zawsze jednak powtarzam, że oczywiście są na świecie miejsca bardziej i mniej bezpieczne, ale generalnie należy po prostu podchodzić do wszystkiego z głową. Wariaci mieszkają wszędzie. Wszędzie ludzie krzywdzą się nawzajem. Niestety. Czasem trafiam do kraju, gdzie czuję się dość niepewnie. Tak było np. w stolicyTrynidadu i Tobago. Wtedy w ogóle nie wychodzę po zmroku, a w ciągu dnia staram się dowiadywać od tubylców, gdzie mogę spacerować, a których miejsc lepiej unikać. Czasem na odwrót. Wydaje mi się, że kraj będzie dość niebezpieczny, a po przylocie okazuje się, że jest wręcz przeciwnie. Tak było np. na Kubie. Trochę się obawiałam samotnej podróży na Kubę, a ostatecznie czułam się chyba pewniej niż w Polsce. Nie było problemu nawet z samotnymi powrotami późno w nocy.

Jak łatwo stracić majtki… w stolicy Trinidadu i Tobago! Zwiedzamy slamsy

Ile trwa przygotowanie i zaplanowanie wyprawy, powiedzmy na Karaiby? Byłaś tam ostatnio. A może podejmujesz takie decyzje spontanicznie?

Przygotowanie hmmm. Najwięcej czasu zajmuje mi zarobienie pieniędzy. Może kiedyś uda się zarabiać na podróżach, wtedy życie będzie już całkowicie piękne! 😉 Potem przygotowanie ogranicza się głównie do znalezienia tanich lotów i spakowania plecaka. Oczywiście czytam sporo przed wyjazdem, przeglądam blogi o danym miejscu itd. Ale, tak poza tym, chyba nie przygotowuję się jakoś szczególnie. Najważniejsze w podróży, to zabrać ze sobą ważny paszport, karty bankowe, trochę gotówki i dobre nastawienie. No i koc, bez koca nie wsiadam do samolotu, bo tam zawsze zimno 😉


A teraz pytanie, które pewnie nie jedna osoba chciałby zadać; skąd bierzesz fundusze na podróże?


No i tutaj masz już odpowiedź pod poprzednim pytaniem. Zarabiam. Ot co. Nie mam sponsora, ani bogatych rodziców. W totka wygrałam raz, to prawda. 30 zł 😉 Nie ma tutaj żadnego sekretu. Pracuję przez kilka miesięcy, często na dwa etaty. Wynajmuję najtańszy możliwy pokój (nigdy jeszcze nie mieszkałam sama!). Nie mam opłat, bo nie mam kredytów, samochodu, mieszkania, a nawet umowy na telefon. Staram się nie roztrwaniać pieniędzy na bzdury. Prawie nie kupuję nowych ubrań, butów etc. Potem i tak nie mam na nie miejsca w plecaku. Nie jadam na mieście jeśli nie muszę. Mogę tak wyliczać… Ale, chodzi po prostu o to, że żyję oszczędnie i zastanawiam się nad każdą wydaną złotówką. Odkładam ile się da, a potem zadzieram kiecę i lecę! 😉 W podróży też staram się jak najtaniej. Nigdy nie byłam na wakacjach „all in” i jakoś mnie do tego nie ciągnie. Sypiam w hostelach, zwykle wybierając najtańszy w danym miejscu. Na mieście jem tylko po to, żeby poznać lokalną kuchnię, przez resztę czasu gotuję. Nie kupuję pamiątek i nie imprezuję w klubach. W dzisiejszych czasach można podróżować bardzo tanio. Właśnie pracuję nad projektem, w którym opowiem o tym znacznie więcej i podzielę się moimi magicznymi sposobami na tanie podróżowanie. Zachęcam do śledzenia moich mediów społecznościowych.

Mamy sezon wakacyjny, jakich porad mogłabyś udzielić naszym czytelnikom chcącym zobaczyć „kawałek” świata?

Sezon wakacyjny w tym roku jest bardzo nietypowy i to niestety bardzo utrudnia podróże. Nie chcę się więc tutaj wymądrzać, bo jest to sytuacja trudna i podejście do wyjazdów w tym roku jest bardzo indywidualne. Z tego co wiem podróże po Europie są wciąż możliwe (oczywiście nie do wszystkich krajów). Warto w tym roku odwiedzić europejskie stolice i miejsca, w których normalnie jest bardzo wielu turystów, bo tego lata nie będzie tam z pewnością aż takich tłumów. Ceny w wielu miejscach też dość znacznie spadły. Zarówno loty, jak i noclegi można kupić w niezwykle okazyjnej cenie. Jeśli jednak nie chcą Państwo ryzykować (co ja całkowicie rozumiem), to polecam… Polskę! Mamy kraj wielki i piękny. Mega urozmaicony. Jest takie wiele niezwykłych miejsc w Polsce, które warto odwiedzić. Nie koniecznie musi to być Sopot, Kraków czy Zakopane. Może warto poszukać czegoś mniej oklepanego. Może Jura Krakowsko-Częstochowska? Może małe wioski na Mazurach. Na Opolszczyźnie też jest wiele perełek, które warto odkryć i dać się zachwycić! Ja też niebawem wracam do Polski. Właśnie po to. Zwykle w sezonie letnim bardzo dużo pracuję i nigdy nie mam czasu na polskie lato. W tym roku będzie to już co prawda bardziej jesień, ale mam nadzieję, że ta złota! 😉 Ja też będę odkrywać nasz kraj i nadrabiać zaległości z najbliższej okolicy.

Gdzie teraz zamierzasz się wybrać i na jak długo?

Właśnie kończy się mój mały wypad na Bonaire. To piękna karaibska wyspa, pełna pięknych plaż, zachwycających flamingów i otoczona niesamowitą rafą koralową. To mój ostatni przystanek w tej części świata. Zadzieram kiecę i lecę do Europy. Tam będzie Amsterdam i okolice. Potem Wiedeń i okolice. Może również austriackie alpy, jeśli pogoda pozwoli. A potem już do Polski!
Na jak długo? Nie wiem. Przestałam planować jakoś w okolicach kwietnia 😉 Mam nadzieję, że uda mi się polecieć gdzieś dalej niebawem, ale wszystko będzie zależało od sytuacji na świecie.

Ostatnie pytanie: jak ludzie w innych częściach świata reagują na pandemię COVID-19? Chodzi mi o te miejsca, które odwiedziłaś. Czy stosują się do zaleceń WHO (Światowej Organizacji Zdrowia)?


Ja pandemii w zasadzie nie widziałam. Na Curacao, gdzie mieszkałam, sytuacja została opanowana niezwykle szybko. Wyspę odcięto od świata i skończyło się na kilkunastu przypadkach. Podobnie na Bonaire. Oczywiście były wprowadzone ograniczenia i nowe przepisy. Przez kilka tygodni nie można było przebywać na plaży, ani pływać w morzu. Na spacery można było wychodzić tylko po godzinie 18:00. Przed wejściem do supermarketów do tej pory należy dezynfekować dłonie, a wejść można jedynie z wózkiem. Samochodu przez dłuższy czas można było używać tylko dwa dni w tygodniu. Jak widzisz nie było aż tak ciężko jak w Europie. Co nie znaczy, że było łatwo. Kiedy na zewnątrz jest 35 stopni, wokół palmy i piękne plaże, a my musieliśmy siedzieć zamknięci w mieszkaniach, to nie były to Karaiby jak z pocztówki. Ludzie jednak niesamowicie dostosowali się do wszystkich zaleceń. Na ulicach zrobiło się całkowicie pusto. Było to bardzo dziwne. Jednak prawdopodobnie dzięki temu sytuacja wróciła do „normy” dość szybko. Niestety wiele osób straciło pracę, a właściciele hoteli i restauracji z pewnością do dziś liczą straty.

Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę dużo zdrowia oraz kolejnych udanych wyprawa. Na koniec dodam, że podróże Kamili możecie śledzić na Jej profilach na: Facebooku: https://www.facebook.com/zadzieramkieceileceblog/ , Instagramie: https://www.instagram.com/zadzieramkieceilece/, polecam również kanał na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCd7ATDg7qWxvK0PuMxokcng

Relacje Kamili z Karaibów możecie zobaczyć w programie Ekovision TV: