REWOLUCJA WNUKÓW. Strup. Hiszpania rozdrapuje rany

Przywykliśmy w pewien sposób, że wojnę liczymy w ilości ciał. Hiszpania liczy kości. Jest ich co najmniej 103 miliony.

W przydrożnych rowach, w zasypanych studniach, na polach, na których nikt nie śmiał siać zboża. Wielu wiedziało, nieliczni pamiętają, niemal wszyscy milczeli. Uznano, że lepiej nie rozgrzebywać przeszłości, nie rozdrapywać starych ran.


Ludzie mówili o tych miejscach szeptem. Zabraniali dzieciom tam się bawić. Opowiadali, że lęgły się tam gzy i muchy, że ziemia była pulchna i miękka jak gąbka, że płynęła spod niej krew. Cuchnęła. Rodziła kości i łuski. Nocami płonęły nad nią błędne ogniki. Wszystkie dzieciaki z okolicy wiedziały, że po zmroku lepiej omijać miejsca, a jeśli już musisz przejść tamtędy po ciemku, biegnij, biegnij ile sił w nogach, żeby trupie ręce nie zdążyły sięgnąć spod ziemi, złapać cię za kostkę, wciągnąć.
Niekiedy, bardzo rzadko, chodziły tam kobiety. Zbierały się pierwszego dnia listopada, w czarnych spódnicach, czarnych koszulach, butach, przefarbowanych na czarno żakietach, czerń na czerni. Przychodziły same, bez mężczyzn, bo to właśnie ich mężczyźni leżeli w tych miejscach. Najczęściej. Bo w niektórych miejscach leżały także kobiety. W tamtych czasach to była wielka odwaga tak przyjść i stać tam, gdzie – jak mówili ci, którzy wygrali wojnę – „nie wydarzyło się nic”. (fragment książki Strup. Hiszpania rozdrapuje rany)

Z Katarzyną Kobylarczyk spotkamy się w najbliższy czwartek, 17 września, o godz. 17:00 w ogrodzie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Opolu (ul. Piastowska 20). Spotkanie poprowadzi Agnieszka Zientarska. 

Zapraszamy.

* Spotkanie odbędzie się w ramach projektu „Ogrody literatury”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Polecamy również: