man in white shirt holding clear drinking glass

DEGUSTATORZY – Marek Wołyński

Autor: Marek Wołyński

Czerwone wytrawne wino tak naprawdę ma dla wielu smak skisłego i gorzkiego kompotu. Dwunastoletnia single malt whisky dla wielu stanowi odrzucający, śmierdzący bimbrem gorzki płyn, a takie podobno wspaniałe hawajskie cygara gryzą im podniebienie, pieką wargi i odrzucają ich smrodem tak zwanego „aromatu”.  W dodatku już godzinę po ich wypaleniu suszy jak na kacu, a i łeb boli do samego rana jak po balandze. 

Dla wielu z nas żadna to tych „dóbr” degustacja, a tylko  najczęściej snobizm, który powoduje, że pijemy i palimy coś, co nam nie smakuje, lecz mówimy przy tym: „och, jakie to wspaniałe”. 

Dla mnie wspaniałe są soczyste pomarańcze prosto z drzewa w hiszpańskim sadzie czy  świetnie uwędzony jesiotr u mojego znajomego w Górach Opawskich. Wspaniały jest wiedeński sernik z przepisu babci. Wspaniałe były „mięsiste”, pachnące pomidory malinowe z przydomowego ogrodu z czasów młodości, kiedy przełamywało się je na pół, posypywało grubą solą i zjadało cztery po kolei. 

Wspaniały smak ma to, co nam smakuje, a nie to, o czym inni nam mówią, że jest wspaniałe, ponieważ stali się ofiarami snobizmu. 

Czerwone wino, whisky i cygara są wspaniałe być może nawet dla dużej grupy wybrańców o specyficznym guście smakowym. Jednak dla wybrańców – a nie dla snobistycznego pop-tłumu. 

I nie jacyś klakierzy tych wybrańców mają dbać o nasze podniebienia. To my sami mamy wiedzieć, czy coś nam smakuje, czy też stało się kolejnym przyczynkiem do upadku własnego smaku i… zdania.